Co dokładnie zrobiło OTTO
Użytkownik ChatGPT może wyszukiwać i porównywać produkty z katalogu OTTO bez wchodzenia na stronę sklepu. Pyta o buty do biegania w budżecie, o pralkę, która zmieści się w 55 cm, o prezent dla teścia — i dostaje propozycje z realnego asortymentu, a nie z wyobraźni modelu. Skala jest tu najważniejsza: ponad 19 mln artykułów. To nie jest pilotaż na 500 bestsellerach, żeby zrobić slajd na konferencję. Pod spodem nie ma magii, tylko robota, której większość sklepów nie zrobiła. OTTO razem ze swoją spółką technologiczną one.O wystawiło interfejs oparty na Model Context Protocol — standardzie, przez który zewnętrzne aplikacje AI pytają platformę o produkty. Wtyczka w ChatGPT to tylko pierwszy odbiorca tego interfejsu. Frederike del Castillo z OTTO mówi o wspólnych standardach protokołu jako warunku wstępnego dla agentic commerce i dokładnie tak to wygląda: najpierw interfejs, potem kanały. W planach jest reszta zakupu: pobieranie aktualnych cen i stanów przez agenta, składanie zamówień, obsługa danych do faktury w systemach ERP. OTTO opisuje to jako kierunek, nie jako działającą usługę — ale kierunek jest ogłoszony wprost.To nie chatbot. To zmiana miejsca decyzji
Chatbot odpowiada na pytania w moim sklepie. Asystent zakupowy w ChatGPT odpowiada na pytania przed moim sklepem — i to on decyduje, czy w rozmowie w ogóle pojawi się moja nazwa. Ścieżka, do której przywykliśmy przez dwadzieścia lat:- Google → sklep → porównanie w trzech kartach przeglądarki → koszyk.
- ChatGPT → rekomendacja → sklep → zakup.
Wygra nie ten z największym budżetem, tylko ten z najlepszymi danymi
To jest dla mnie najciekawsza część tej historii i jednocześnie dobra wiadomość dla mniejszych sklepów. W agentic commerce nie da się przekrzyczeć konkurencji kreacją. Model nie zobaczy ładnego bannera i nie wzruszy go hasło „jakość od 1998 roku”. Model czyta dane. Co to znaczy w praktyce, patrząc po sklepach, które obsługuję:- Kompletne opisy i parametry. Jeśli w karcie produktu nie ma wymiarów, materiału, mocy czy rozmiaru, to produkt nie istnieje dla zapytania „pralka do 55 cm”. Nie przegrywa — po prostu nie bierze udziału.
- Aktualne ceny i dostępność. Rekomendacja produktu, którego nie ma na stanie, to nie zamówienie, tylko reklamacja i zepsuta opinia o sklepie.
- Dane w formie, którą maszyna przeczyta bez zgadywania. Porządny feed, dane strukturalne na karcie produktu, API, które odpowiada o stan i cenę teraz, a nie wczoraj w nocy.
- Warunki opisane jawnie. Czas wysyłki, koszt dostawy, zasady zwrotu. Agent, który ma wybrać między dwoma sklepami, wybierze ten, w którym te rzeczy są podane, a nie ukryte w PDF-ie w stopce.
- Nieblokowanie robotów AI. Pół roku temu modne było wycinanie botów AI w
robots.txt, żeby „nie kradły treści”. Dziś ta sama linijka w pliku oznacza nieobecność w rozmowie, w której klient wybiera produkt.
Dwadzieścia lat uczyliśmy się pisać opisy produktów dla człowieka, który i tak ich nie czytał. Teraz pierwszym czytelnikiem karty produktu jest maszyna — i ona czyta wszystko, łącznie z tym, czego tam nie ma.
Starsi klienci zostaną przy swoim i nic na to nie poradzę
Tu chcę być uczciwy, bo branża ma skłonność do ogłaszania rewolucji co kwartał. Osoby przyzwyczajone do tradycyjnych zakupów będą kupować tak jak dotąd — i to jeszcze bardzo długo. Znam tych klientów z paneli sklepów, które prowadzę. Klient, który dzwoni, żeby upewnić się, czy towar jest na stanie, mimo że na stronie świeci zielone „dostępny”. Klient, który chce zobaczyć zdjęcie z każdej strony, przeczytać opinie i dopiero po trzech dniach wraca do koszyka. Klient, który płaci przy odbiorze, bo tak jest pewniej. Taka osoba nie zleci zakupu asystentowi, bo zlecenie zakupu wymaga zaufania do cudzej decyzji — a cały sens jej rytuału polega na tym, że decyzję podejmuje sama. To nie jest grupa do pogardzenia. W wielu sklepach, które znam, to ona ma najwyższą średnią wartość koszyka i najmniej zwrotów. Dlatego nie wyrzucam telefonu ze stopki, nie likwiduję pobrania i nie upraszczam karty produktu do trzech zdań, bo „AI i tak sobie przeczyta”. Przez najbliższe lata trzeba obsłużyć dwa równoległe światy: człowieka, który chce wszystko zobaczyć, i agenta, który chce wszystko odczytać.Gorzej — a właściwie ciekawiej — będzie z młodymi
Pokolenie, które pierwsze pytania zadaje czatowi, a nie wyszukiwarce, nie przechodzi tej drogi, którą przeszliśmy my. Ono nie będzie „porównywać sklepów”, bo nigdy się tego nie uczyło. Ono napisze: kup mi buty do biegania do 400 zł, dostawa do piątku — i całą decyzję podejmie AI. Wybór marki, wybór sklepu, ocena ceny, ocena wiarygodności sprzedawcy, wybór dostawy. Wszystko w jednym zdaniu, bez jednej wizyty na stronie. Konsekwencje są dla sklepu bardzo konkretne:- Lojalność przenosi się ze sklepu na asystenta. Klient nie wraca do mojego sklepu, bo nigdy tam nie był. Wraca do tego samego okna rozmowy.
- Marketing wizerunkowy traci kontakt z decyzją. Można mieć najpiękniejszy sklep w kategorii i nie pojawić się w rozmowie ani razu.
- Zwrot z reklamy robi się nieprzejrzysty. Jeśli decyzja zapadła w czacie, w analityce zobaczę wejście bez historii i zamówienie bez źródła.
- Cena i warunki stają się twardsze. Agent nie da się przekonać ładnym zdjęciem. Porówna liczby, dostępność i czas dostawy — w sekundzie, na wszystkich sklepach, które mu na to pozwoliły.
Czego nie wiem i czego się spodziewam
Nie wiem, ile to będzie kosztowało. I szczerze: tu nawet nie muszę wróżyć, bo w tej samej historii jest już odpowiedź. OTTO od września 2026 testuje reklamy w ChatGPT i opisuje wyniki jako obiecujące. Czyli ten kanał ma dwa wejścia od pierwszego dnia: jedno przez porządne dane, drugie przez budżet. Znam ten film z Google. Najpierw darmowy ruch i zachwyt, że wystarczy mieć dobrą stronę. Potem na górze wyników jest ten, kto zapłacił, a organiczne wyniki schodzą pod zgięcie ekranu. Spodziewam się, że tą samą drogą pójdą rekomendacje w czacie: prowizja od transakcji, promowane pozycje, pakiet partnerski. Nikt nie wyłożył pieniędzy na taką infrastrukturę, żeby rozdawać ruch za darmo. Dlatego wartość ma teraz jedno: być w tym kanale, zanim zacznie być płatny, i mieć dane na takim poziomie, żeby wejście do niego było kwestią włączenia, a nie półrocznego projektu.Co bym zrobił dziś, gdybym miał sklep
- Sprawdziłbym plik
robots.txti to, czy roboty AI mogą czytać karty produktów. To pięć minut roboty i najgłupszy powód, żeby być nieobecnym. - Zrobiłbym przegląd kompletności danych w najważniejszej kategorii: ile produktów ma pełne parametry, zdjęcia, wagę, wymiary i opis, który odpowiada na pytanie „czy to pasuje do mojej sytuacji”.
- Uporządkowałbym dostępność i ceny w czasie realnym — feed i API, które nie kłamią, bo rekomendacja produktu, którego nie ma, boli bardziej niż brak rekomendacji.
- Dopisałbym dane strukturalne na kartach produktów i w kategoriach, żeby maszyna nie musiała domyślać się, co jest ceną, a co opisem.
- Nie wyłączałbym niczego, co służy dzisiejszemu klientowi. Telefon, pobranie, duże zdjęcia, opinie. Nowy kanał dochodzi, stary nie znika.
Źródło: retail-news.de, 20.10.2026 — o wtyczce OTTO w ChatGPT, interfejsie MCP zbudowanym z one.O i testach reklam w ChatGPT.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował — bądź pierwszy(a).